Wilhelm Reich energia ORGALNA
Od niepamiętnych czasów mędrcy i mistycy Wschodu poszukiwali siły życiowej, czyli takiej energii, która sprawia, że wszyscy istniejemy. Wierzyli bowiem, że gdy się ją odnajdzie, będzie można za jej pomocą przedłużać życie aż do osiągnięcia nieśmiertelności fizycznej.
|
|
Taoiści nazwali tę siłę energią chi i wymyślili ćwiczenia służące jej gromadzeniu. Znamy je dzisiaj pod nazwą tai chi. W Indiach nazywano ją energią kundalini i wyobrażano sobie pod postacią węża spoczywającego w ludzkim ciele u podstawy kręgosłupa. Wierzono, że kiedy pobudzi się tego węża i skieruje go w górę kręgosłupa, można będzie osiągać wyższe stopnie duchowego wglądu, a przy okazji dłużej żyć.
Również na Zachodzie poszukiwano siły życiowej. W piwnicznych laboratoriach alchemicy sporządzali dziwaczne mikstury w nadziei na odnalezienie eliksiru życia. Okultyści pisali o świetle astralnym przenoszącym życie. Twórca homeopatii, Paracelsus, nazywał tę energię munia. Poprzednik Freuda, Mesmer, nadał jej nazwę magnetyzmu zwierzęcego i wykorzystywał ją w leczeniu ludzi za pomocą hipnozy. Dopiero jednak pionier elektryki, Galvani, określił ją mianem siły życiowej i właśnie pod tą nazwą owa tajemnicza energia zakorzeniła się w naszym języku.
Jednakże dopiero w XX wieku pojawił się człowiek, który twierdził, że nie tylko odkrył fizyczne właściwości tej energii, lecz że potrafi również czerpać ją z przestrzeni i gromadzić. Tym człowiekiem był Wilhelm Reich – uczeń słynnego psychiatry, Zygmunta Freuda.
Wszystko się kręci wokół seksu
Reich urodził się w 1897 roku w Austro-Węgrzech, w ateistycznej rodzinie żydowskiej. W młodości wykazywał się nie tylko wielkimi zdolnościami umysłowymi, lecz również odwagą. Szkołę średnią ukończył z ocenami celującymi ze wszystkich przedmiotów i niemal natychmiast zgłosił się do służby w armii austriackiej podczas toczącej się I wojny światowej. Kiedy wojna się skończyła, został studentem medycyny na Uniwersytecie Wiedeńskim. Niezadowolony z tego, że wykładowcy zaniedbują tak ważną dziedzinę wiedzy, jaką jest seksuologia, postanowił założyć tam wraz z kolegami nieoficjalne studium seksuologiczne. Studia medyczne utwierdziły go w przekonaniu, że seksualność jest “środkiem, wokół którego obraca się całe życie społeczne i wewnętrzne życie jednostki”. Nie podobało mu się jednak nadto frywolne zachowanie niektórych jego kolegów, którzy wykazywali wyraźne ciągotki homoseksualne. Niechęć do homoseksualizmu pozostała mu zresztą do końca życia, chociaż niektórzy twierdzili, że wynikała ona z braku tolerancji wobec własnych, głęboko skrywanych skłonności.
Wykrzyczeć podczas masażu to, co boli
Reicha szczególnie interesowały nowe kierunki w psychologii. Zapisał się więc do Towarzystwa Psychoanalitycznego Zygmunta Freuda. Jednocześnie odbywał praktykę w bardzo konserwatywnie prowadzonej klinice profesora Wagnera-Jauregga, gdzie chorych psychicznie leczono bromem i sugestią. Miał wtedy okazję obserwować dziwaczne zachowania niektórych pacjentów, nie pasujące do przyjętych teorii psychologicznych. Przebywała tam między innymi młoda kobieta, która miała ręce sparaliżowane od chwili, gdy podniosła je, broniąc się przed usiłującym ją uścisnąć mężczyzną. Na podstawie tego rodzaju obserwacji Reich doszedł do wniosku, że urazy psychiczne mają swoje odzwierciedlenie w blokach mięśniowych. Innymi słowy, że zaburzenia psychiczne powodują napięcia mięśni, które mogą prowadzić do paraliżu, a nawet niektórych ciężkich chorób, takich jak rak. Postulował zatem, żeby odstąpić od tradycyjnych metod leczenia zaburzeń nerwowych lekarstwami i przejść do terapii ciała. Uważał bowiem, że skoro problemy psychiczne wywołują napięcie w mięśniach, to można je rozwiązać, likwidując to napięcie. Opracował zatem i zastosował w praktyce metodę zwaną wegetoterapią, która polegała na głębokim masażu ciała i towarzyszącej mu z rozmowie z pacjentem, który w chwilach, kiedy odczuwał ból, mógł wykrzyczeć, co go boli. Pacjenci rzeczywiście krzyczeli. Z tego powodu pod drzwiami gabinetu Reicha gromadzili się ciekawscy próbujący dociec, jakim torturom poddawani są tam chorzy. Zwróciło to uwagę jego kolegów po fachu, którzy wkrótce wyrzucili go z Towarzystwa Psychoanalitycznego. Odtąd Reich już całkowicie samodzielnie rozwijał własną teorię i praktykę psychoterapeutyczną.
Totalitaryzm produkuje impotentów
W późnych latach dwudziestych Reich został członkiem Niemieckiej Partii Komunistycznej. Ponieważ jednak jego badania nad seksualnością młodzieży niezbyt podobały się partyjnym przywódcom, szybko został z niej wykluczony. Nic dziwnego, w końcu twierdził, że wyzwolenie klasy robotniczej jest niemożliwe bez rewolucji seksualnej, a to nie mogło się podobać partyjnemu betonowi. W trakcie badań nad seksualnością młodych ludzi zaobserwował, że dzieci z rodzin autorytarnych i głęboko religijnych mają więcej problemów z ciałem, częściej chorują i wyrastają na impotentów. A kiedy do władzy w Niemczech doszli naziści, uderzyła go wzrastająca wśród Niemców niechęć do seksu. Postawił wówczas tezę, że ideologie totalitarne nienawidzą seksu i potrafią “zablokować” całe narody w taki sam sposób, w jaki autorytarna rodzina “blokuje” swoje dzieci. Przedstawił ją w książce pt. “Rewolucja seksualna“. Rozwinął też swoją teorię napięć mięśniowych. Głosił, że zaburzenia psychiczne, takie jak depresja, fobia, zboczenia i schizofrenia, a także choroby fizyczne, jak astma, rak i impotencja czy nawet takie problemy społeczne, jak wojna, przemoc i zbrodnia – wszystko to jest skutkiem “uczuciowej plagi”, która polega na zablokowaniu przepływu energii w organizmie, przez co staje się on sztywny i niepodatny na zmiany. Dlatego właśnie ludzie sprawujący władzę często wyglądają jak żywe trupy i są niechętni wszelkim nowościom. Wilhelm Reich sądził, że seks ma ogromne znaczenie dla człowieka, ponieważ w chwili orgazmu uwalnia się potężna energia, która jest w stanie przełamywać różne powstałe w organizmie bloki. Pod warunkiem jednak, że odpowiednio się ją skieruje. Na własną rękę prowadził więc edukację seksualną wśród młodzieży, lecz wkrótce wybuchła II wojna światowa i jego marzenia o zdrowym fizycznie i psychicznie społeczeństwie legły w gruzach.
Wszechświat naładowany podnieceniem
Wyjechał do Skandynawii. Na całe szczęście udało mu się tam dokonać nowego odkrycia, które uchroniło go przed popadnięciem w depresję. Zauważył mianowicie, że w trakcie podniecenia seksualnego rośnie potencjał bioelektryczny w narządach płciowych człowieka. Innymi słowy: podniecenie = energia.
Nie była to tylko jeszcze jedna mglista teoria, lecz konkretny fakt – zjawisko fizyczne, którego występowanie można było udowodnić, prowadząc pomiary dostępnymi narzędziami badawczymi. Reich zachęcony tym odkryciem zaczął badać inne żywe organizmy i doszedł do wniosku, że odkryta przez niego energia znajduje się w atmosferze ziemskiej i przenika materię całego naszego świata. Nazwał ją energią orgonalną i ogłosił, że można ją wyprodukować z takich substancji, jak sterylizowany węgiel i sadza. Większość naukowców uznała odkrycia Reicha za zwykłe bujdy. Nie zniechęcony krytyką, już po przeniesieniu się do USA kontynuował swoje poszukiwania, a w książce “Eter, Bóg czy diabeł” zamieścił niezwykłe oświadczenie, o tym, że wszystkie zakłócenia radiowe są wynikiem działania energii orgonalnej.
Cudowny akumulator w kształcie sławojki![]() |
Reich był święcie przekonany, że energię orgonalną można czerpać z atmosfery za pomocą specjalnego “akumulatora” i stosować ją do leczenia chorób fizycznych i umysłowych. Zbudował zatem odpowiednie urządzenie – skrzynię na tyle dużą, by mógł się w niej zmieścić siedzący człowiek (przypominała staromodną “sławojkę”) i złożoną z kilku warstw metalu oraz drewna. Utrzymywał, że gromadzi się w niej energia orgonalna, a siedzący w niej człowiek poddawany jest działaniu cudownych mocy leczniczych. Aby upowszechnić swój wynalazek, rozpoczął produkcję owych akumulatorów energii orgonalnej. Osoby z nich korzystające rzeczywiście czuły się lepiej, lecz nie przekonało to Amerykańskiego Wydziału Żywności i Leków, który w roku 1950 zabronił Reichowi sprzedaży “oszukańczych urządzeń”. |
Sztuczki ucznia czarnoksiężnika
Reich nie przejął się zakazem – dalej produkował i sprzedawał swoje akumulatory. Zamierzał też udowodnić, że energia orgonalna jest w stanie niweczyć skutki wywoływane uwalnianiem energii nuklearnej. Dziwaczne pomysły Reicha popchnęły go do eksperymentu, którego skutki sam odczuł najboleśniej. Otóż 5 stycznia 1951 roku do akumulatora orgonu złożonego z dwudziestu warstw metalu i drewna włożył miligram radu – silnej substancji promieniotwórczej. Chciał udowodnić, że akumulator zneutralizuje promieniotwórcze działanie radu. Stało się jednak dokładnie na odwrót. Akumulator wyraźnie wzmocnił promieniowanie. W ciągu kilku chwil laboratoryjny licznik Geigera ujawnił maksymalny poziom skażenia promieniami radu. Eksperyment trzeba było przerwać. Niestety, jego skutki okazały się fatalne i dla Reicha, i dla jego współpracowników, którzy później przez wiele lat chorowali na różne choroby popromienne. Stało się wtedy jasne, że energia orgonalna, kiedy się jej źle użyje, może być śmiercionośna.
Żyjemy w centrum walk między galaktykami
Ponieważ mimo zakazów rządowych Reich i po tym eksperymencie nie zaprzestał rozpowszechniania swoich akumulatorów orgonu, wytoczono mu proces sądowy. Za “obrazę sądu” trafił w końcu do więzienia. W trakcie odsiadywania wyroku wpadł na nowy pomysł. Doszedł do wniosku, że za pomocą energii orgonalnej można wpływać na zmianę pogody. Mało tego, zaczął twierdzić, iż Ziemia znajduje się w samym centrum wojny międzygalaktycznej toczonej o energię orgonalną. Według tej teorii niektóre “latające spodki” kradną orgon z atmosfery, inne zaś przywracają go na miejsce. Nie wiadomo, ile w tym pomyśle było geniuszu doktora, ile zaś było wytworem jego obłędu, w który popadł w więzieniu. Cokolwiek by o tym sądzić, faktem pozostaje, że Reich został męczennikiem swojej idei – zmarł w więzieniu w 1957 roku. Krążyły plotki, że został otruty. Jego książki publicznie spalono, a większość materiałów z przeprowadzonych przez niego badań do dziś jest zamkniętych w archiwach CIA. Mimo to Reich pośmiertnie odniósł zwycięstwo. Większość współczesnych psychoterapii, począwszy od bioenergetyki, a skończywszy na czakroterapii, czerpie inspirację z jego odkryć. Do wyznawców jego teorii zaliczają się nie tylko okultyści i dziwacy kontynuujący eksperymenty z energią orgonalną, lecz również poważni psychoanalitycy. Wilhelm Reich żyje w myślach tych wszystkich, którzy nadal poszukują siły życiowej.
HUDUN



Materiału jest mnóstwo na ten temat, każdy może sobie dziś taki akumulator zbudować i sprawdzić osobiście, co i jak. Zainteresowanie orgonem jest duże również wśród fizyków, którzy strumień energii orgonalnej wykryli na urządzeniach o niezwykłej precyzji. Dobry artykuł o tych badaniach prowadzonych jeszcze w drugiej połowie zeszłego wieku można znaleźć w książce na temat budowy akumulatora orgonu:
“Podręcznik Akumulatora Orgonu” – napisany przez James’a DeMeo